godz: 14:59 data: 2011.01.22

Zwykły wpis

Cześć, jestem Andrzej ale nie wołajcie tak na mnie bo tata  tego nie lubi. Woli zdrobniale, Jędrek, Jędrek Paciorek. Moja historia
w sumie dopiero co się zaczęła, w dniu 24.12.2010 roku. Zacznijmy jednak od początku… 23.12.2010 byłem już prawie 9 miesięcy w basenie. Pływałem, łykałem „kufle” i przyczepiony do mamy jakąś rurką fikałem koziołki to w prawo, to w lewo. Cały czas słyszałem głos tatusia, który wołał do mamusi: „skurcze co 10 minut…czekamy…”. Nie bardzo wiem o co chodziło ale siedziałem dalej. Przecież bilet na basen był wciąż ważny.

24.12 skoro świt, usłyszałem znów znajomi mi głos taty, który wołał do mamusi: „skurcze co 5 minut”. I od tego wszystko się zaczęło. Poczułem jak mamy serduszko szybciej zabiło. Po kilku, kilkunastu minutach wszystko ustało ale i tak wiedziałem, ze coś się święciło. Czułem jak mamusia chodziła dokolusia… Minęły 3 godziny i jakiś gość w białym fartuchu mówi mi, że jestem cały, zdrowy i ważę 3 kilogramy. Zacząłem ryczeć ile sił bo nie było tatusia. A miał być… potem położyli mnie przy cycusiu i zobaczyłem, że mama miała jednak cięcie cesarskie. Po kilku minutach, jechałem chyba windą, otwieram oko a tu tatuś stoi nade mną i mnie nawet pogłaskał 🙂 Potem to nic nie pamiętam bo mi się tak spać zachciało. Przyjechałem do mamy w małym koszyczku na kółkach opatulony w jakieś dziwne rzeczy. Nigdy takich nie miałem ale zaraz tatuś mi zdjął, na pupkę założył pieluszkę (haha jaka ona mała), ubrał moje koszulkę i śpiochy i
było już super. Musiałem tylko dać znać wszystkim laskom na oddziale, że Jędrek jest na 10-tce dlatego wydarłem się co sił. Za chwile przywieźli jakieś bliźniaczki, fajne dziewczyny. Mama dała mi cycusia i poszedłem znów spać.

W szpitaliku byliśmy aż 3 dni. Zapomniałem Wam napisać, że bardzo mi się tęskniło za moją starszą siostrzyczką. Ma na imię Zuzia. Zuzia jest już duża, dwa latka skończyła zaraz po moim wyjściu ze szpitalika. Wróciliśmy do domku… Zuzia trochę się mnie bała. Ja płakałem, to i ona. Daliśmy starym w kość. Teraz już nie płaczę bo wszystko jest okej. Na początku, zaraz po przyjeździe bolał mnie brzuch. Pewnie kolkę miałem. Tatuś pojechał do apteki i kupił kropelki. Brzuch mnie już nie boli. 29.12 Zuzia miała urodziny. Latała od samego rana i śpiewała sobie „Śto lat, śto lat…zije nam…”. Tata pojechał autkiem i przywiózł jej wielki tort o smaku bananowo-wiśniowym. Mama mi trochę dała…pycha 🙂 Potem przyszła babcia Marzenka, dziadka Piotrka nie było bo był w pracy. Przyszła też babcia Grażyna z dziadkiem Irkiem i (pra) babcia Wandzia ze dziadkiem Stefanem. Ja spałem bo w nocy trochę się zmęczyłem. Po kąpaniu wcale a wcale nie chce mi się spać. Lubię jak tatuś mnie huśta na poduszce. I tak zasypiam. Wcześniej muszę iść przyssać się na 30 minut do mamy. Mniam, mniam i huśtanko… fryyyyyyyy. Jutro Wam napiszę więcej bo teraz ouuuuuaaaaa, zasypiam przed monitorem. Pa

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s