godz: 11:19 data: 2011.03.05

Zwykły wpis

Witajcie w mojej bajce,

Co prawda „słoń (nie) zagra na fujarce” ale napiszę Wam, gdzie byłem wczoraj cały dzień. Proszę Szanownych Państwa we Warszawie – a i owszem. Pojechaliśmy wczoraj z samiuśkiego ranka do stolicy, do Filipka – mojego kuzyna, cioci Oli, wujka Tomka i przy okazji zabrać babcię Mazienkę później do Kielc.

Filipek jest super gość, taki śmieszny i pocieszny, większy ode mnie bo stoi już ładnie na nóżkach ale zdziwił się niezmiernie jak zobaczył nas wszystkich. Potem bawił się cały czas z Zuzanką w „idzie rak” – raczkujący Fifek był rakiem a Zuzik spindalał gdzie pieprz rośnie oczywiście w wielkim pisku no bo jakże by inaczej. To jest najlepsza zabawa. Potem poszliśmy sobie na spacerek po osiedlu i wróciliśmy na pyszny obiadek. Po smaku mleczka z cycusia wnioskuję, że daniem głównym były gołębie w „pomidorowym sosie” – też mi obiad, nie łatwiej kaczkę nad naszym zalewem złapać ?? To sobie umyślili małe biedne gołąbki… Dobrze, że zawinęli je chociaż w kapustę i głowa nie wystawała.

Przespaliśmy się troszeczkę z Fifkiem bo za chwilę byliśmy już w samochodzie, w drodze do Biesiadowa. No, pojechaliśmy sobie do nowej knajpki wujka Toma i cioci Oli. Tam zamówiliśmy sobie taką dużą pizze, że mógłbym być na niej jednym ze składników. Nie ogarniałem jej wzrokiem 🙂

Potem to już nic nie pamiętam, obudziłem się w domku i wszystko wróciło do rzeczywistości…

PZDR

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s