godz: 7:22 data: 2011.04.27

Zwykły wpis

Cześć,

Zauważyłem u siebie dziwny, wręcz niepokojący syndrom. To syndrom śmiechawko-płaczu. To, co jeszcze niedawno było bardzo śmieszne, teraz już mnie mało bawi. Żebym „roześmiał się do łez”, trzeba się nieźle namęczyć i bardzo o to zabiegać. Na nieznajomych patrzę z niedowierzaniem, stresuję się, gdy ktoś mnie zaczepia,  zwykle reaguję wygięciem dolnej wargi w kształt banana i ryk. Tak właśnie mocno przywiązałem się do najbliższych mi osób. Za to nie trzeba mnie już tak nosić, wystarczy mama, tata, Zuzanka i szybko się uspokajam. Przy ubieraniu „pomagam”, umiem wyprostować ręce, co z pewnością ułatwia sprawę 😀 Zauważyłem, że ubrań znika co tydzień. Jeszcze niedawno musiałem być przywdziany na cebulkę, teraz tylko bodziak, bluza i spodnie. Rzekłbym komfortowo a pomyśleć, że będzie można na golaska sobie poleżeć.

Sezon rowerowy intensywny, że hej – Zuzia jeździ z tatusiem raz a nawet da razy dziennie, fajna zabawa, szkoda, że jestem jeszcze za mały. Ale od następnego lata już sobie zapowiedziałem, że będę szykował formę. Przywdzieję swoje getry, hełm i fruuu…

Na łóżku strach leżeć, robię takie fiki-miki, że moment i… leżę na drugiej stronie. Z brzucha na plecy to już przysłowiowy „pikuś”, z pleców na brzuch trochę ciężej ale radzę sobie świetnie.

Będę się zbierał bo trzeba by wrzucić coś na ruszt 😉 Śmiesznie tak wyglądam na zdjęciu gdy szukam czegoś do przetrącenia, co ? 🙂

PA

Advertisements

One response »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s