godz: 19:26 data: 2011.11.06

Zwykły wpis

Hej, hej 😀

Wczoraj byliśmy na długim, jesiennym spacerku 🙂 Śliczne, żółto-czerwone liście spadły z drzew tworząc przepiękne, wręcz bajkowe klimaty. W lesie, panią jesień widać najwyraźniej. Wstawiamy zdjęcie Zuzuni w liściach klonowych 😉

Dzisiaj dla odmiany byliśmy u babci Marzenki na obiadku. Na pierwsze danie była zupa pomidorowa z ryżem, na drugi danie kurczaczek z ziemniaczkami i marchewką.

Poprzednio pisałem, jak nazywa się dzień, który kończy roboczy tydzień. Dziś zapytam, jak się nazywa ten dzień, przez który niektórzy mają nerwicę 😉 To poniedziałek…

Dawno nie pisałem nic o moich szczególnych osiągnięciach. A więc… stoję, to już było. Wstaję, gdzie mi się spodoba i nie potrzebuję niczego, co pomogłoby mi w tej sztuce. Mówię: mama, tata, baba, dada. Jeszcze tylko Zuza muszę się nauczyć ale to jeszcze pewnie potrwa. No i ten apetyt – jem na potęgę. Opindolę swoją miseczkę ,po czym już za chwilę stoję obok kogoś komu jeszcze coś na talerzyku zostało 😛 Tata śmieje się, że lepiej mnie ubierać niż karmić 😀 No cóż, taki mam teraz apetyt.

I od jutra kręcimy kołem na nowo… powodzenia 😉

Pozdro,

Jędruś

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s