13:27 data: 2012.04.19

Zwykły wpis

Cześć,

Moje chorowanie jest jak pogoda – brzydka, mało komfortowa i okrutnie niezmienna 😦 Słyszę ćwierkanie ptaszków, ale słonka brak. Nadal brakuje prawdziwego wiosennego powiewu, który pewnie pozwoliłby uwolnić się od tego fatalnego chorowania. Bardzo wolno wracam do stanu używalności i plusem jest tylko to, że w nocy się nie muszę już budzić. Minus jest taki, że każda próba wprowadzenia jakiegokolwiek lekarstwa do buzi kończy się kolorową fontanną, która „bije” przez kilka sekund. Zwykle ma kolor poprzedniego posiłku, który jeszcze nie zdążył się dobrze zagnieździć w moim uszczuplonym, somalijskim brzuszku 🙂
Zatem siedzimy w domu i jedyne co pozostaje, to nasze ulubione zabawy i wymyślanie kolejnych. Ostatnio, pod naszym stołem powstał „dom”. Narzucone koce (sztuk 3) na stół dały mrok i w tej jamie siedzieliśmy, ale nie sami… Zamieszkały w nim wszystkie nasze misie pluszowe oraz ulubione zabawki. Zabawa nie trwała długo i więcej rozkładania, niż samej zabawy.
Wczoraj mama poszła z tatą na rowerki, nie wiem co to za rowerki, bo jeździ się w zamknięciu i czym się tak zachwycają, ale polecieli i nie było ich chwil kilka. W tym czasie przebywaliśmy z babcią Marzeną. Daliśmy jej w kość i to nieźle. Jak wychodziła, to miała bezcenną minę, takie „uff” 😀 No cóż, nie ma łatwo z Paciorkami, zawłaszcza dwoma.
Wrzucamy zdjęcie z kapania. Ja z rozwalonym nosem, Zuzia („powiedzmy”) uśmiechnięta 🙂 Trochę nie ostre, bywa i tak 😉

Pozdro !

Reklamy

4 responses »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s