11:24 data: 2012.04.23

Zwykły wpis

Witajcie,

Dziś poniedziałek, zaczynamy kolejny tydzień paciorkowych zmagań z rzeczywistością. Zuzia w przedszkolu, pojechała z samego rana z mamą. Wstawała na raty, najpierw jedno oko, potem spanie. Drugie oko, spanie. Tata ubrał ją na śpiocha i nie mogliśmy jej dobudzić. Ja siedziałem najpierw z tatą, trochę się pobawiliśmy i przysnęło mi się na jego ramieniu 🙂 Teraz jestem u dziadka. Do żłobka pójdę może w środę a może dopiero w czwartek. Na samą myśl o zakończeniu leniuchowania, ogarnia mnie przerażenie. Choróbsko mamy razem z Zuzią (raczej) za sobą. Trzeba z tym skończyć, bo to już trwa dobre dwa tygodnie.
Pogoda nadal w kratkę. Weekend nie był najgorszy ale szału nie ma… Sobota zafundowała nam ciepłe przedpołudnie i kilka chwil po obiadku, potem się zachmurzyło i zaczęło lać. Niedziela podobnie, tylko obyło się bez zakrapiania 😉 Najmądrzejsi z mądrych twierdzą, że zbliżający się weekend ma być bardzo słoneczny i ciepły – zobaczymy, czy nas nie bajerują.
W sobotę mieliśmy gości z Krakowa – Agnieszka, Mateusz i Adam. Także weekend spędzaliśmy w rodzinnej atmosferze, bo dodatkowo w niedziele byliśmy u babci Marzeny na obiedzie. Właśnie wczoraj, Zuzia dostała super rower – drewniany, do odpychania się nogami. Na początku był w pudełku i trzeba było połączyć wszystkie elementy, z których powstała niezła bryka 😉 Jest koloru zielonego i ma pompowane kółka, do tego można regulować wysokość siedzenia, więc jeśli dostąpię zaszczytu gdy dorosnę, to też skorzystam z wielką chęcią 😀
Ostatnio, zapomnieliśmy napisać, jak się ma nasza rzodkiewka 🙂 Zatem dziś, specjalnie na tą okazję pokarzemy, jak super porosły listki. W oczekiwaniu na pojawienie się pierwszych czerwonych kuleczek w ziemi, podlewamy nasze niedoszłe plony, jak rasowi ogrodnicy – systematycznie, skrupulatnie i zawsze tą samą dawką wody. Zuzia uwielbia rzodkiewkę, chrupie ją na każdą okazję w sumie podobnie jak kalarepę. Może w następnej odsłonie zrobimy jakąś grządkę na zasadzie – „tu ruda marchewka, tam strączek” 😀 Zuzia mówiła mi, że w sklepie były jeszcze inne nasionka, z których rosną warzywa – cebulka, marchewka, sałata i dodatkowo wiele, wiele kolorowych kwiatuszków 🙂

Pozdro !

Advertisements

3 responses »

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s