Category Archives: chory

godz: 16:46 data: 2011.11.28

Zwykły wpis

Hejka,

Dawno nas tu nie było. Prawda jest taka, że jeszcze nie zdążyliśmy wyleczyć się z poprzednich dolegliwości a tu znów jesteśmy chorzy.

W między czasie Zuzia dostała wysokiej temperatury, zaczęło ją bardzo boleć ucho i kaszlała nagminnie, diagnoza – zapalenie oskrzeli. Siateczka leków w aptece i siedzenie w domu zapewnione przez panią doktor.

Wszystko wskazywało na to, że mnie choroba ominie wielkim łukiem… dzisiaj wstałem z kipą po pas 😦 Trochę zaczyna mnie to wszystko irytować, bo nie zapomniałem jeszcze tego okropnego kaszlu z poprzedniej choroby, to już wiem, że będzie następny. Nie wspomnę, że nieszczelność nosa nie daje mi normalnie funkcjonować… nie wspominając już o „spaniu” 😦 Zatem z przykrością musze stwierdzić, że sezon na zachorowania w pełni i powoli przypomina to jakąś cykliczność. Najpierw ja, potem Zuza, potem obydwoje. O pojęciu <<odporność>> raczej możemy zapomnieć.

Żeby troszkę ubarwić ten nasz dzisiejszy wpis, chciałbym z radością poinformować wszystkich, że skończyłem z raczkowaniem, zwyczajnie mi się znudziło. Wstaje na nogi i pewnym krokiem, bez żadnego trzymania się, idę przez całe mieszkanie. Jeśli rozpędzę się jak szalony, ląduje z wielkim hukiem na pupę… bummm 😀 A tu nie rozłoży mnie nawet  choroba, stoję i nie dam się 😉

Na zdjęciu Zuzia ogląda pracę wielgachnego dźwigu tuż za naszym oknem, wyczekując tym samym pierwszych płatków śniegu. Na razie musimy siedzieć w domu, więc Pani Zimo – poczekaj jeszcze chwilę 😉

PA PA

 

Reklamy

godz: 15:04 data: 2011.11.15

Zwykły wpis

Dobry 😉

Ostatnio zauważyłem, że blog prowadzony jest bardzo systematycznie, takie przecież było paciorkowe założenie 😉

Czy ktoś nie widział mojej skarpetki ?? Gdzieś się zapodziała – mała, czysta, pachnąca skarpetka. Pierwszym miejscem, które podejrzewam o przywłaszczenie, jest pralka. I tu właśnie nie omieszkałem dać nura. Przez chwilę śmiałem się sam do siebie. Pewnie każdy za „małolata” wkładał głowę do bębna i krzyczał 😀 Śmieszne echo zniekształca całkiem głos. No ale cóż, skarpety ani widu ani słychu. Postanowiłem poszukać gdzie indziej… okazało się, że jest zakopana w pościeli. Najprawdopodobniej, w ferworze nocnego kokoszenia się przy spaniu, musiała mi gdzieś zsunąć się z giry 😀

Jutro nie idę do żłobka, bo kaszel nie ustaje, raczej nie zarażam ale kto wie…

Do końca tygodnia leniuchujemy z mamą…

Pozdrówki !

 

godz: 12:04 data: 2011.11.13

Zwykły wpis

Hello,

Czas nadrobić małe zaległości i napisać coś od „pociągającej” Zuzi i jej „zakichanego” brata – Jędrka. Sezon grzewczy w pełni, kaloryfery muszą dać radę. Na dworze zimno, że aż nosa wyściubić się nie chce a przecież to nawet jeszcze zima nie jest. Przydałoby się coś na poprawę humoru – kilka czerwonych truskawek ze śmietaną, widok pomarańczy na drzewie w tureckim kurorcie albo chociaż zanurzenie paluszka u stopy w ciepłym, zalanym słońcu morzu… pomarzyć fajna rzecz 😀

Wszystko wskazuje na to, że jutro nie pojawię się w żłobku. Cherlam, dycham i prycham… gdy tylko położę się do spania. Kaszel nie daje mi spokoju i właśnie przez niego nie mogę zasnąć ani wypocząć. Skutkiem tego jest okrutne zmęczenie, podkrążone oczy i mój fatalny nastrój, który odbija się głośnym echem na wszystkich mych towarzyszach niedoli 😉

Zuzia „o niebo lepiej” ode mnie ale też coś charczy. Kurde, ledwo się wykaraskaliśmy z poprzedniego przeziębienie, to kolejne…

Weekend mija pod znakiem zjazdu rodzinnego. Są reprezentanci Krakowa – Agnieszka, Matik i Adaś oraz Warszawy – Ola, Tom i Fifek. No nie sposób zapomnieć o stałych tubylcach z  ziemi kieleckiej, czyli paciorkowym klanie 😀 Chcieliśmy zrobić zdjęcie Fifkowi ale nie było okazji. Niby z jednego roku jesteśmy ale przerósł mnie o głowę. To jednak nie zawody w prześciganiu się, tylko zwykłe kilka miesięcy różnicy. Za kilka lat wszystko się wyrówna 😀 i będziemy razem chodzić na piwko, tylko ani wujek Tomek ani mój tata jeszcze o tym nie wiedzą 😉 Dlatego pozdrawiamy ich z tego miejsca…

PA

godz: 14:55 data: 2011.10.08

Zwykły wpis

Hej,

No tego można było się spodziewać, piękną – jesienną pogodę mamy już chyba za sobą. Choć może okazać się, że to tylko chwilowe załamanie aury. Co nie zmienia faktu, że zimno, aż nie chce się nosa wyściubiać na dwór !

Z przykrością stwierdzam, że jestem chory 😦 Od kilku dni borykam się z jakimś okrutnym kaszlem. Na domiar złego, wczoraj zacząłem gorączkować. Wzrost temperatury jednak, nie musi oznaczać od razu, że będę przeziębiony, może to kolejny zestaw zębów. Nie wiem, co się z tego wykluje… trzeba czekać. Póki co cherlam i wyleciały z nosa gile, nawet nie wiem ile 😛 Oczy przeszklone, takie nie moje…

Zuza też, z kipą po pas lata od kilku dni. Dzisiaj z tatą poszli do sklepu kupić rybę na obiad, wcześniej mieli tylko zajrzeć do bankomatu bo pieniążki. Wrócili z balonem, książką i kredkami, mentosami w kieszeni. Dodatkowo Zuzia miała wymalowany kwiatek na twarzy:P Co prawda, ryba też była ale tak to jest właśnie z Zuzią iść do sklepu. Można mieć plan, można mieć założenia i co z tego 😉 Wszystko i tak legnie w gruzach. A już kto jak kto, tata asertywny nie jest, przynajmniej dla Zuza 🙂

Jutro urodziny taty, będziemy piekli ciasto 😀

PA