Category Archives: ospa wietrzna

godz: 11:32 data: 2012.02.09

Zwykły wpis

Cześć,

Dziś zaczynamy od zagadki dla wszystkich. Jak nazywa się choroba, która najczęściej występuje u dzieci, jej przyczyną jest wirus przenoszony drogą kropelkową z człowieka na człowieka ? Hmmmm pierwsza podpowiedź – okres „wylęgania” choroby wynosi średnio 14 dni. Wiecie już ? Wszystko zaczyna się od temperatury, a po kilka dniach pojawiają się czerwone plamki, pęcherzyki, potem strupki na całym ciele. Okropne, swędzące i świecące na czerwono krostki. Teraz już pewnie wszystko jasne, chodzi o ospę wietrzną, zwaną również potocznie wiatrówką. Kilka dni wcześniej pisałem, że wiatrówka wymierzyła i ustrzeliła Filipka w Warszawie, teraz jest już w Kielcach 😀

Dlaczego o tym piszę, a no właśnie dlatego, że od poniedziałku ospa zbiera w żłobku pokaźne żniwa. Codziennie zdarza się, że do któregoś rodzica panie-opiekunki wykonują telefon, aby odebrać zarażonego małego pacjenta. Słowo „profilaktyka” w tym przypadku raczej nie istnieje. Izolowanie jest wręcz niemożliwe, bo pierwsze objawy są widoczne dopiero po kilku dniach. Z jednej strony mam dość chorowania, z drugiej jakbym zachorował, to później miałbym spokój. Więc codziennie się oglądamy dokolusia i wypatrujemy pierwszych oznak… Jak zachoruję, to pewnie zaraz przeniesiemy wiatrówkę do przedszkola Zuzi i tam postrzelamy z kapiszonów 😛

Siarczysty mróz nie odpuszcza, ujemne temperatury to od kilkunastu dni najprawdziwsza prawda i co do tego nie ma żadnych wątpliwości, ale śniegu to by nam pani zima nie żałowała 🙂 Sypnęła by troszkę białego puszku, to i bałwana byśmy ulepili i z górki na sankach pojeździli.

PA

Reklamy

godz: 16:13 data: 2012.01.26

Zwykły wpis

Hej,

Kiedyś słyszałem taki jeden żart, który był porównaniem kobiety i wina – że im starsza, to… piękniejsza. Ale słyszałem też inny, że im starsza, tym dłużej powinna leżakować w piwnicy 😛 I właśnie od tego leżakowania chciałem rozpocząć ten nasz dzisiejszy wpis. Leżakowanie tyczy się (oczywiście) Zuzuni. Po kilku dniach wdrażania, Zuzia wczoraj i dziś spróbowała spać w przedszkolu. Z opowieści pani przedszkolanki wynika, że było chwilowe zwątpienie, ale udało się 😉 Zasnęła z innymi dziećmi i wszystko jest dobrze. A dziś to nawet lepiej niż wczoraj 😀 Ja tam nie mam takich problemów, jestem zmęczony, to daję znak. Potem przykładam głowę i już mnie nie ma 😉 Grunt w tym, że jeśli tak dalej pójdzie, to w żłobku wszyscy o mnie zapomną 😦

Tata dzisiaj zaczął kolorować Scooby’iego na ścianie, także może do jutra skończy. Nakupował kolorowych pigmentów i miesza, miesza… Jeśli wyjdzie odpowiedni deseń, to nabiera na pędzelek i siu.

Wczoraj byliśmy u lekarza, pani doktor nadal nie zezwala na mój powrót do żłobka. A przecież było już tak pięknie, byłem już taki zdrowy. Dziś, jakby wszystko powróciło do punktu wyjścia. Już sam nie wiem, jak się z tego wykaraskać. Rodzice próbują na wszelakie sposoby, dziś skończyło się postawieniem baniek bezogniowych (chyba nie ma takiego słowa w słowniku poprawnej polszczyzny, ale wielu innych też nie ma, więc rydzyk-fidzyk :P).

Kaszel mam taki, że aż do wymiotów, do tego z nosa leci mi non stop, jestem blady i śmieję się cały czas 😉 Cały Jędruś 😉

Pozdrawiamy wszystkich chorowitych, ze specjalną dedykacją dla Filipka 🙂 Mało co, a byśmy pojechali do Warszawy postrzelać z wiatrówki. Okazało się, że to nie strzelba, tylko ospa wietrzna… Fifku, nie drapiemy ! Trzymaj się lepiej niż ja 😉

PA

Jędrek